Co nam daje czytanie gazet? Czy w dobie Internetu jest to wciąż powszechny nawyk? Czy może się zdarzyć pewnego dnia, że papierowe wydania gazet całkowicie znikną ze sprzedaży, a zamiast czyścić ręce ubrudzone farbę drukarską – będziemy po długiej lekturze – szorować klawiaturę naszego komputera?

Ile osób w naszym otoczeniu kupuje gazety? Bez znaczenia, czy są to dzienniki, tygodniki, magazyny, kwartalniki – czy jakakolwiek inna forma cykliczna. Myślę, że znowu nie tak mało. Po spadku czytelnictwa prasy sprzed kilku lat, obecnie obserwujemy w Polsce swoisty renesans, głownie dotyczący prasy codziennej.
Na to zjawisko składa się wiele czynników: dzienniki, na skutek ostrej konkurencji, potaniały – czasem Nawe niemal o połowę; ludzie, mimo, iż coraz mocniej przywiązani do sieci internetowej, to jednak w wielu sytuacjach zdecydowanie bardziej wolą szelest kartek papieru, niż klikanie klawiatury komputerowej – poza tym, czy coś komponuje się lepiej z poranna kawą, niż zapach świeżej farby drukarskiej?? Wbrew pozorom nie jest to argument najmniej istotny – bardzo trudno jest bowiem wyrugować stare nawyki.
Ktoś, kto nawet tylko przez kilka – a nie kilkadziesiąt – lat kupował prasę, nie przestanie robić tego nagle, gdy stanie się abonentem internetowym. Rytuał poranka, w który wpisane było czasem mozolne przewracanie dużych, gazetowych stron, nie może być tak nagle zastąpiony prze migający ekran. Dlatego prasa codzienna będzie się miała chyba dobrze. A co do miesięczników, tygodników i innych długoterminowych wydawnictw – cóż, ich wersje dostępne w sieci w większości nie są kompletne. Każdy więc walczy jak może o czytelnika.
A poza wszystkim – nie jest zbyt komfortowo udawać się do toalety z komputerem, nawet, jeśli to jest laptop. W tej sytuacji chyba nic nie zastąpi tradycyjnej prasyâŚ
MŚ