Legenda mówi o jednym z polskich władców, który – mimo szczerej wiary i chęci niesienie jej niewiernym – nie zechciał udać się na krucjatę. Powodem był brak dostępu do piwa w obcych krainach – a życia bez złocistego płynu książę nie mógł sobie wyobrazić.
Jak wygląda kwestia Piwo a sprawa polska? Po pierwsze, wbrew rozpowszechnionym opiniom, piwo nie jest efektem fermentacji chmielu, – bo chmiel nie ulega fermentacji. Piwo to skutek, owszem, fermentacji alkoholowej, – ale brzeczki piwnej, uzyskiwanej ze zbóż – głównie z jęczmienia, bez destylacji. Brzeczka z kolei to półprodukt wyrabiany ze słodu jęczmiennego, chmielu i innych dodatków. Tak więc chmiel występuje tylko jako przyprawa, która nadaje piwu charakterystyczny, gorzki smak.
Pierwsze dowody na warzenie piwa pochodzą od Sumerów, sprzed 6 tysięcy lat przed naszą erą. Sumerowie posiadali również w panteonie swych bogów piwną boginię – Nikasi. Kodeks Hammurabiego również poświęca warzeniu piwa stosowne wzmianki – surowo karząc tego, kto by chciał oszukiwać przy produkcji napoju. Karą miało być utopienie nieuczciwego w jego trefnym produkcie. Później produkcją piwa zajmowali się również Grecy i Rzymianie, – choć część z nich, na skutek większego umiłowania wina, zaczęła z pogarda podchodzić do piwnych upodobań Germanów.
Fiński epos narodowy Kalewala poświęca piwu 400 wersów, zaś stworzeniu świata – zaledwie 200. W średniowiecznej Europie produkcją piwa zajęli się mnisi, taktując je jako uzupełnienie własnej diety w czasie postów, – bo surowe reguły klasztorne o piwie akurat nie wspominały wśród licznych zakazów. Ona zaś stanowiło dla mnichów pożywny, mineralny suplement diety. W 1516 roku książę bawarski Wilhelm IV ogłosił pierwsze w historii przepisy dotyczące norm warzenia piwa – Prawo Czystości Piwa, które mówi, że piwo może być wyłącznie produkowane z wody, jęczmienia i chmielu. Zasada ta obowiązuje do dziś. Również mieszkańcy Ameryki radzili sobie jak mogli z produkcja piwa, i warzyli je ze słodu kukurydzianego.
W Polsce ceniono dwa rodzaje napojów alkoholowych – miód (uznawany za produkt luksusowy) i piwo, bardziej powszechne, – bo tańsze. Według Galla Anonima piwo podawano już na dworze Piasta. Napój warzono początkowo tylko ze słodu, dopiero później zaczęto dodawać chmiel. Zaczęły powstawać piwiarnie, a konsumencie wyróżniali swoje ulubione browary – Warkę, piwo świdnickie, piotrkowskie, gdańskie i elbląskie. A za pośrednictwem Jagiellonów piwo dotarło na Litwę, i nie dość, że zaczęło się cieszyć wielką popularnością, to jeszcze stało się ważnym towarem eksportowym, głównie do Polski.
Najwięcej piwa pili magnaci i zamożna szlachta – od 500 do 1000 litrów na głowę rocznie, przy czym piwo ówczesne zawierało mniej alkoholu, niż dzisiejsze. Od osiemnastego wieku piwo zaczęło tracić swą uprzywilejowaną pozycję. Uznano je za napój pospólstwa, i zaczęto zastępować bardziej wyrafinowanymi trunkami. Dodatkowo prym zaczęła wieść łatwiejsza w produkcji wódka.
Jak wygląda obecnie sytuacja piwa w Polsce? Otóż ma się ona świetnie. Po czasie wielkiego regresu, związanego z PRL – gdy piwa nie było wcale, a jeśli już się pojawiło, to z pewnością nie można go było zaliczyć do towarów luksusowych. Po 1939 roku wydawało się, że piwo polskie nie zdoła zająć znaczącej pozycji na rynku – tymczasem, krok po kroku, skutkiem udoskonalania produkcji, nie dość, że piwo stało się chyba najpopularniejszym napojem alkoholowym wśród polskich producentów – to jeszcze stanowi znaczącą część polskiego eksportu.
Niektórzy zarzucają mu kaloryczność i prostactwo, – ale czy napój o tak bogatej historii może być prymitywny? Brakiem finezji grzeszą tylko ci, którzy go żłopią bez opanowania.
MŚ