1. Stylizacja na mowę potoczną:
Tego człeka, któremu wydaje się, że życie studenta to sam lajcik – nie wyprowadzam z błędu. Aczkolwiek zaobserwowałam w sobie ostatnio silne pokłady ciągot nie tyle do samej nauki, co po prostu do zaliczenia wszystkiego w terminie. A jest to zadanie mega niełatwe. Na tapetę weźmy może taki wtorek – teoretycznie dzień nieograniczonej wolności (równa się: brak zajęć), jednakże – nawet wtedy człowiek nie ma prawa się wyspać, bo codzienne przyzwyczajenia determinują jego budzenie się mega wcześnie, bez budzika.
Totalna masakra! Przez cały semestr byczy luzik, a teraz co to ma być, do jasnej ciasnej?! Nauka?! Matko Boska, Rodzicielko nasza – ratuj i pozwól zdać to wszystko jak najmniej boleśnie! No, ale dobra, czasem wypada się chociaż trochę przyłożyć.